Rewolucyjne ćwiczenie, po którym zrozumiesz, że multitasking to strata czasu

Czy zdarza Ci się czasami pracować nad więcej niż jedną rzeczą w danym momencie? Może skaczesz pomiędzy zadaniami, co chwilę zmieniając kontekst? Jeśli myślisz, że to jest ok, bo przecież masz podzielną uwagę, zajrzyj koniecznie tutaj.

Mimo wielu publikacji, które obalają mit „podzielności uwagi”, multitasking wciąż zdaje się pojawiać w ofertach pracy jako umiejętność ochoczo poszukiwana przez pracodawców. Być może nie zaktualizowali jeszcze swoich opisów stanowisk 🙂 albo po prostu nie zdali sobie jeszcze sprawy, że multitasking to nic innego jak nieumiejętność radzenia sobie z rozpraszaczami.

O tym, że multitasking to przeciwieństwo efektywności wiedziałam już od dłuższego czasu i dlatego staram się unikać go jak ognia (choć czasami i ja padam jego ofiarą!), ale nic nigdy w życiu nie otworzyło mi tak bardzo oczu jak pewne niezwykle proste i trafne ćwiczenie, którego nauczyłam się w kursie Kamili Rowińskiej MAKSYMALNA PRODUKTYWNOŚĆ.

Już mówię o co chodzi.

Najpierw, weź kartkę papieru i długopis. Przygotuj stoper.

Zadanie jest proste. Zapisz na kartce dwie rzeczy: MAKSYMALNA PRODUKTYWNOŚĆ (dużymi literami), a następnie (pod spodem) ponumeruj każdą z liter od 1 do 23. Wykonaj to zadanie ze stoperem i zanotuj, ile czasu Ci to zajęło.

MAKSYMALNA PRODUKTYWNOŚĆ
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23

Potem przejdź do drugiej wersji tego ćwiczenia. Do zapisania masz ten sam zwrot (MAKSYMALNA PRODUKTYWNOŚĆ), ale tym razem jednocześnie numerujesz każdą literę, czyli M-1, A-2, K-3, S-4, Y-5 itd. Wykonaj to zadanie ze stoperem i zanotuj, ile czasu Ci zajęło.

Spójrz na swoje wyniki. Co poszło Ci szybciej?

U mnie pierwsza wersja ćwiczenia zajęła 26 sekund a druga 37 sekund.

Założę się, że Tobie również ta pierwsza wersja poszła szybciej. Dlaczego? Bo nie rozpraszałyśmy naszej uwagi! Najpierw zapisałyśmy cały zwrot, a dopiero potem cyfry. Innymi słowy, pierwsze zadanie wykonałyśmy do końca i dopiero potem przeszłyśmy do kolejnego. W drugiej wersji ćwiczenia skakałyśmy pomiędzy zadaniami i tym samym na ich ukończenie potrzebowałyśmy więcej czasu!

Jaki z tego wniosek? Jeśli chcesz być efektywna, wykonuj zadania od początku do końca. Lepiej realizować zadania jedno po drugim, niż skakać pomiędzy nimi i robić wszystko na raz. Zgadzasz się?

P.S. Rozpowszechniłam to ćwiczenie u mnie w pracy i Ciebie też do tego zachęcam! Na potrzeby lepszego zrozumienia przez moje koleżanki i kolegów ja używam zwrotu PROFESSIONAL SERVICES (nazwa naszego teamu). Ty wybierz taki, który najlepiej sprawdzi się u Ciebie. Prawda, że otwiera oczy?

1 Comment

Dodaj komentarz