Jak poradzić sobie z perfekcjonizmem?

Droga Perfekcjonistko!

Znamy się nie od dziś. Siedzisz we mnie już od czasów szkolnych. Odpowiadasz za to, by każde moje działanie było najlepsze w swoim rodzaju. Dzięki Tobie wszystko co robię musi być idealne. Nie ważne ile czasu wymaga. Nie pozwalasz na drobne niedociągnięcia, nie godzisz się na kompromisy, przywiązujesz uwagę nawet do najmniejszego szczegółu. Mówisz mi, że we wszystkim muszę być najlepsza. I że wszystko zrobię sama bezbłędnie.
Wierzę, że nie przytrafiłaś mi się bez powodu, ale przez Ciebie nie jestem szczęśliwa. NAJWYŻSZY CZAS SIĘ ROZSTAĆ. 

***

Czy Ty też masz w sobie wewnętrzną perfekcjonistkę? Jeśli już za coś się zabierasz, to chcesz by efekt był idealny, perfekcyjny w każdym najmniejszym nawet szczególe? Być może miesiącami siedzisz nad projektami, tygodniami szlifujesz swoje zadania, a napisanie nawet krótkiego mejla zajmuje Ci niemal godzinę, bo chcesz by każde użyte słowo idealnie pasowało? Być może chcesz wypuścić coś nowego: zacząć biznes, bloga, napisać książkę, ale skupiasz się przesadnie, by było zupełnie idealne, zanim ujrzy światło dzienne? Mija czas, a ty nadal nad tym pracujesz, frustrując się, że nie widać perfekcyjnych efektów.

Jeśli tak, to najwyższa pora się z nią rozstać.

Bez względu na to co robisz, nigdy nie będziesz w stanie osiągnąć bezwzględnej perfekcji.

Po pierwsze dlatego, że każdy człowiek ma inną definicję ideału. Nawet jeśli Tobie nie wydaje się, że Twój produkt jest idealny, inni mogą się nim zachwycać. Po drugie dlatego, że pojęcie ideału jest względne w czasie – nawet jeśli dla Ciebie coś co jest idealne w danym momencie, po pewnym czasie już takie być nie musi. Być może zdobędziesz więcej wiedzy, doświadczenia, pojawią się nowe technologie lub najzwyczajniej w świecie zmienisz przekonanie.

Perfekcjonizm jest wrogiem szczęścia.

Jest też wrogiem produktywności i tak jak multitasking blokuje nasze działania i osiąganie celów. Twoja tendencja do perfekcjonizmu sprawia, że albo wcale się za coś nie bierzesz, albo przerywasz w trakcie, albo może i dowozisz do końca, ale zatajasz wszystko dla siebie, bo w Twoim odczuciu nie jest na tyle doskonałe, by pokazać światu.

Ale, jak mówi Ola Budzyńska w swoim kursie Zrób to dziś, świat tak naprawdę ma gdzieś to czy jesteś doskonała czy nie – świat chce widzieć Twoje wyniki. Jeśli chcesz osiągnąć jakiś rezultat, to Twoim celem jest rezultat a nie ustawiczne dążenie do doskonałości. Na co komu Twoje projekty, których nikt nie widzi?

Nieperfekcyjnie czyli jak?

NIE MYL BRAKU PERFEKCJONIZMU Z BYLEJAKOŚCIĄ!

To, że nie działasz perfekcyjnie nie oznacza od razu, że teraz będziesz robić wszystko byle jak. Chodzi jednak o to, byś nie marnowała czasu na nieznaczące szczegóły, tylko skupiła się na osiąganiu rezultatów.

Rób coś najlepiej jak potrafisz. Ciągle się rozwijaj i ulepszaj swoją pracę, ale nie pozwól, by samo dążenie do odległej doskonałości hamowało Twoje działanie. Liczy się co ZROBIŁAŚ a nie co ROBIŁAŚ.

Co Ci może pomóc?

Ustal dopuszczalny dla siebie poziom jakości. Znasz pojęcie MVP?
MVP (ang. minimum viable product), to po prostu wersja minimalnie gotowa do pokazania światu. Spełnia swój najważniejszy cel, zawiera najważniejsze funkcje i jest podstawą do dalszych działań.

Tym kierowałam się przy tworzeniu tego bloga. To jego pierwsza wersja, którą z biegiem czasu będę dla Ciebie ulepszać. Ale dzięki temu, że odłożyłam perfekcjonizm na bok, czytasz już teraz piąty artykuł. Gdybym nadal dopracowywała szczegóły, szatę graficzną, motyw, wtyczki. nie mogłabym spełniać głównego założenia tego miejsca. Bo po prostu by go tu jeszcze nie było. Stworzyłam ten blog jak najlepiej umiałam w czasie, który sobie założyłam. Liczę na Twój feedback, moje doświadczenie i czas, który pozwoli mi czynić go jeszcze lepszym.

Nie wszystko musi być idealne i perfekcyjnie dopracowane zanim ujrzy światło dzienne. Joanna Ceplin często powtarza:

progres, nie perfekcja.

Nikt nie urodził się perfekcyjny. Ludzie, których podziwiasz też kiedyś zaczynali, ale dzięki temu, że działali (nawet jeśli nieperfekcyjnie) są teraz tu gdzie są. Skupili się na rezultatach a nie perfekcyjnym dopinaniu szczegółów.

Perfekcjonizm nie powstał u Ciebie w ciągu jednego dnia, nie pozbędziesz się go więc z dnia na dzień, ale małymi krokami jesteś w stanie stawić mu czoła. Kierowanie się zasadą MVP może być dla Ciebie doskonałym narzędziem, by zacząć działać, realizować swoje projekty i cele, a potem czerpać radość z widocznych stopniowych rezultatów.

Kiedy założysz sobie, że przedsięwzięcie, któremu się poddajesz powinno być MVP, a nie idealną wersją, nie skupiasz się na zbędnych szczegółach tylko właściwym sensie, całej esencji tego, co chcesz osiągnąć.

To działa u mnie i wierzę, że zadziała i u Ciebie.

Pamiętaj:

Zrobione jest lepsze od doskonałego

A jak jest u Ciebie? Masz tendencję do perfekcjonizmu? Czy perfekcjonizm blokuje Twoje działania?

Dodaj komentarz