O co tak naprawdę chodzi w życiu?

Wcale nie chciałam, żeby brzmiało filozoficznie. Tak po prostu wyszło, bo jeśli mowa o życiu to być może nie da się inaczej. Mądrzejsi ode mnie zajmowali się tym tematem niejednokrotnie, piszę więc to z pozycji totalnego laika, który o życiu wie tylko tyle co ostatnie 30 lat mu przyniosło. Może nie ma jednej ponadczasowej odpowiedzi. Nie ma teorii i założeń, są tylko interpretacje, a w życiu chodzi o to, o co Ty pozwolisz by chodziło.

Jaka jest ZATEM Twoja odpowiedź?

… O to by kochać i być kochanym?
… O to by otaczać się wspaniałymi ludźmi?
… O to by być szczęśliwym?
… O to by zostawić coś po sobie?
… O to by czynić świat lepszym?
… O to by realizować swoje marzenia?
… O to by pomagać innym?
… O to by pielęgnować swoje wartości?
.. O to by być zdrowym?
… O to by celebrować każdą chwilę?
… O to by ………………………………………?

Zastanów się przez chwilę, zanim przeczytasz dalej, bo Twoja interpretacja może być inna niż moja.

Znam już swoje wartości, pracuję nad sobą, czytam, rozmawiam, obserwuję i pod wpływem tych wszystkich czynników, myślę jedno:

W życiu chodzi o to, żeby zdawać sobie sprawę. 

Że co? Dokładnie tak. Żeby zdawać sobie sprawę.

Jesteśmy na ogół świadomymi (i rozumnymi!) ludźmi. Wiemy skąd się biorą dzieci, że słodycze są niezdrowe, że palenie zabija, że rośliny trzeba podlewać a zęby myć. No jasne, wiemy dużo i dużo rozumiemy. Ale czy zawsze zdajemy sobie sprawę?

Podam Ci 3 przykłady.

Zdrowie
Alkohol niszczy organizm, palenie powoduje raka, cukier to biała śmierć – słyszymy to na każdym kroku. To nie slogany reklamowe, a czyste naukowe fakty. Nie powinnyśmy zatem zaprzestać ASAP i zadbać o swoje zdrowie? Tymczasem wiedza nie zawsze przekłada się na świadomość. Tym bardziej na działanie. „Oj tam, na coś trzeba umrzeć” – krew mnie zalewa, gdy to słyszę. Jeszcze innym razem nieświadomie nastawieni jesteśmy na „wszystko albo nic”. No skoro już paliłam przez te ostatnich 5 lat albo skoro pochłonęłam już tysiące sneakersów, to już i tak jest za późno. Być może dlatego nie chcemy nawet zdać sobie sprawy. Ze strachu przed uświadomieniem sobie, jak wcześniej mogłam sobie szkodzić. I brnę w to dalej. Czasami także świadomość przychodzi dopiero, gdy jest już za późno. Rozmawiałam kiedyś z osobą chorą na raka płuc, która dopiero w zaawansowanej fazie choroby przyznała, że żałuje że tyle wypaliła tego świństwa. „Człowiek nie był świadomy” – usłyszałam tylko.

Rozwój i pewność siebie
Czy wiesz jakie są Twoje wartości? Do czego w życiu dążysz? Jakie masz cele i marzenia? Większość z nas nie potrafi jasno i konkretnie odpowiedzieć na to pytanie. Żyjemy z dnia na dzień, od weekendu do weekendu. Chodzimy do pracy, która ani nas nie rozwija, ani nie sprawia nam radości, narzekając, że tamtej znowu się udało (pewnie się z kimś przespała), a my to w życiu nie mamy szczęścia. Chciałybyśmy też mieć więcej pieniędzy (wiadomo, kto by nie chciał) i snujemy marzenia, jak by to było gdybyśmy to wreszcie wygrały na loterii. Nie zdajemy sobie sprawy z własnych możliwości ani własnej sprawczości. Wolimy myśleć, że nasze życie zależy od szczęścia (lub nieszczęścia), nadarzającej (lub nienadarzającej) się okazji, a nasza droga życiowa od tego, czego oczekują od nas nasi rodzice, partnerzy, szefowie, dzieci, przyjaciele i ogólnie ludzie (no bo przecież co ludzie powiedzą?!).

Rodzina
Związki to kopalnia przykładów zachowań, z których nie zdajemy sobie sprawy. Najlepszy przykład? „A niech się domyśli”. Znasz to kochana? Ile razy na pytanie czy wszystko w porządku, odpowiedziałaś TAK, gotując się w środku z wściekłości. „O co Ci chodzi?” – „O Nic!!!”
Żyjemy w przeświadczeniu, że to co rodzi się w naszej głowie, powinno być oczywistością dla wszystkich. Ale hej, dopóki nie wyrazisz swoich uczuć, nikt w Twoich myślach nie wyczyta o co tak naprawdę Ci chodzi.  Jak Twoje zachowanie odbierają Twoje dzieci? Okej, ja nie mam jeszcze dzieci, być może więc nie powinnam się jeszcze wypowiadać, ale wszyscy znamy tą sytuację: „Mamo, mogę ciastko?” – „Nie, nie możesz, ciastka są niezdrowe”. Po czym sama zjadasz kolejne ciasto za ciastkiem, nie zdając sobie sprawy, że dzieci najpierw patrzą na to co robisz, a dopiero potem słuchają tego co mówisz.

***

Jest tyle rzeczy, z których nie zdajemy sobie sprawy. Ten post to tylko namiastka. Nawet pisząc to teraz, mimo że moja świadomość jest coraz większa, jestem przekonana, że jest mnóstwo rzeczy, których wpływu jeszcze nie rozumiem. Zdaję sobie sprawę. Dlatego staram skupiać się na tym  co wiem i świadomie podejmować decyzje. A w pozostałych kwestiach – myślę krytycznie. To że wszyscy (lub większość) coś robią (lub czegoś nie robią) nie oznacza, że tak ma być. Zgadzasz się?

Pamiętaj: im bardziej jesteś świadoma, tym lepiej potrafisz dokonać dobrego wyboru.

Być może dla Ciebie najważniejsza jest miłość. Ale zdajesz sobie sprawę, jak tą miłość okazujesz? Być może chcesz być szczęśliwa? Ale zdajesz sobie sprawę, co to szczęście tak naprawdę dla Ciebie oznacza? Być może chcesz cieszyć się życiem? Ale czy zdajesz sobie sprawę, że siedząc 10 lat w pracy, której nie znosisz i wiecznie się frustrując, że to bez sensu, a jednocześnie nic z tym nie robiąc nie dajesz sobie nawet szansy?

Tak moja kochana. O to w tym wszystkim chodzi. Bez względu na to, czego chcesz od życia, wszystko zaczyna się od tego, by zdawać sobie sprawę. Z tego co robisz (lub czego nie robisz). Z tego jak Twoje otoczenie na Ciebie wpływa i jak Ty odpowiadasz na zmieniającą się rzeczywistość. Z tego co mówisz. Z tego jak się zachowujesz. Z tego jakich wyborów dokonujesz.

Każda z nas ma swoją definicję i prawo żyć po swojemu. Nikt nie może nam niczego narzucić. Dla każdej z nas definicja jest inna. Jaka jest Twoja?

 

 

Dodaj komentarz