Czy aby na pewno?

Troszkę mnie tutaj nie było. Tak jakoś dziwnie się złożyło, że styczeń wyjątkowo nie sprzyjał moim blogowym ambicjom. (No jasne Ewa, zganiaj na styczeń. Wszystkiemu styczeń winny:)). Prawda jest taka, że to ja oczywiście całkowicie biorę odpowiedzialność za to, że nie pisałam. Do niedawna nie mogłam za bardzo znaleźć odpowiedzi dlaczego.

Wyznaję zasadę, że jeśli czegoś chcesz i to jest Twoim priorytetem, to po prostu działasz. I nie ma wymówek. Może czasami coś pójść nie po Twojej myśli, ale generalnie bierzesz sprawy w swoje ręce. Co z tego, że w pracy nowy projekt. Co z tego, że grudzień dał mi trochę po dupce. Przecież tematy już miałam, czas zresztą też (heloł – nie musiałam przecież oglądać tylu odcinków Przyjaciół :)). Nic tylko „trzeba było” siadać i pisać.

A jednak. Coś było nie tak. Coś mnie gryzło jak sweter z pseudo-wełny. Coś mnie uwierało jak za ciasny but. Coś mnie blokowało jak za mały limit na koncie.

Też tak czasem masz? Mówcy motywacyjni mówią wtedy, żeby zacisnąć poślady i działać mimo wszystko. Że wszystko zależy od nas. Że jak się tylko chce, to można.

Tylko problem w tym, że ta moja twórcza blokada właśnie z tymi mówcami się wiąże. Nie chcę oczywiście wkładać wszystkich do tego samego worka, ale jedno jest pewne: zewsząd dobiegają nas bodźce rozwojowe. Możesz wszystko! Obudź w sobie (coś tam, zapewne wiesz co). Bądź zwycięzcą!

I trochę mnie to już zmęczyło. Bo co jeden mówca mówi, inny podważa. Każdy uważa, że zna ten złoty środek, ten jedyny sekret. A człowiek tak się miota między jednym a drugim i nie wie już, czy cele ma codziennie zapisywać czy wizualizować, czy myślenie pozytywne zawsze jest lepsze niż negatywne, czy chodzi w końcu o motywację, samodyscyplinę, nawyk czy coś jeszcze innego.

Można się łatwo pogubić. Na każdą rację prawie zawsze znajdzie się jakiś kontrargument i ot, dochodzimy do wniosku, że „to zależy” i prawda zapewne leży gdzieś po środku.

Aby choć trochę się w tym wszystkim odnaleźć, warto zatem powrócić do jednej szalenie ważnej dziś umiejętności: myśl krytycznie.

Być może słyszałaś historię w stylu: Zapytano 95-latka (lub w podobnym wieku) jaki był jego sekret na długowieczność. Odpowiedział, że codziennie wypijał sobie jeden kieliszek koniaczku. Inny długodystansowiec jadł słoninę (!). Jeszcze inny palił codziennie po kilka paczek papierosów i dożył niemal setki. A tamta kobieta to jadła zdrowo, badała się regularnie, uprawiała sport a umarła na raka. I co, jaki z tego wniosek? Historyjki tego typu niemal nakazują nam wierzyć, że – no tak – to ja teraz będę palić, pić i szamać słoninkę i będę cieszyć się zdrowiem i długim życiem. No i lux, jakie to proste. Koniec z nudnymi (dobrymi) nawykami.

Helloł! Helloł! Helloł! Really?

Takie „anegdotki” nie są dowodem naukowym. To że ktoś palił i dożył setki, nie oznacza, że palenie było przyczyną jego długowieczności. On po prostu dożył takiego wieku mimo że palił.

Jeśli w jakiś sposób takie historyjki do Ciebie docierają, to zrób chwilową pauzę i zastanów się. To, że ktoś coś powiedział, nie oznacza od razu, że to prawda. Zadaj sobie krytyczne pytanie: czy aby na pewno?

Ja mam wykształcony taki już automatyczny mechanizm oporu. Jeśli coś za bardzo mnie zaskakuje, jest niemal „objawioną prawdą”, sekretem, którą ktoś niejako chce mi sprzedać, to mówiąc szczerze ja od razu mam reakcję obronną. To samo tyczy się tych wszystkich mrożących krew w żyłach nagłówków na portalach internetowych. I oto czasami daję się złapać. Wchodzę kilka tygodni temu na dość szanujące się polskie portale i pomiędzy ciekawymi artykułami i wiadomościami widzę nagłówki w stylu:

Ta aktorka zmaga się z chorobą…

Zobacz jak ktoś tam zmienił imię…

Czyjaś synowa jest w szpitalu…

Skandal w rodzinie królewskiej…

Kate i Meghan pokłóciły się o księżniczkę Charlotte…

I tak sobie myślę: run, Ewa, run!

Albo o aktorce, która jako 6-latka podbiła serca Polaków a my nie wiemy o jej dramacie. No i tu przyznaję – poległam i kliknęłam. Mimo że dobrze zdawałam sobie sprawę, że taki tytuł dokładnie tylko to miał na celu: klikalność. I co, co to był za dramat? Otóż fakt, że aktorka chodzi na psychoterapię. Sorry, ale chyba już jesteśmy na tyle dojrzałym społeczeństwem, że psychoterapię traktujemy jako coś normalnego.

Od tamtej pory omijam wszelkie portale informacyjne szerokim łukiem.

Moja myśl dla Ciebie jest dziś prosta: myśl krytycznie. Nie daj sobie wmówić pewnych rzeczy. Zadaj sobie pytanie: „Czy aby na pewno tak jest”?

Wróćmy do tego przykładu z papierosami: to, że ktoś, kto palił papierosy długo żył, nie oznacza, że palenie jest zdrowe! Oznacza, że MIMO że palił dożył wielu lat. Nie zapominajmy też, że samo palenie w tym przykładzie jest totalnie oderwane z kontekstu. No bo heloł – co z resztą częścią trybu życia tej osoby. Na ten temat nic nie wiemy,

Tak samo ja mogłabym powiedzieć, że poprawiła mi się cera, kiedy przestałam jeść nabiał. Swoją drogą być może kiedyś tak nawet mówiłam, bo faktycznie tak mi się kiedyś wydawało. Ot – i dam Wam teraz nagłówek: nie jedz nabiału, wyleczysz trądzik. A halo – tak naprawdę nie wszystkiemu winny sam nabiał. Być może w tym samym momencie zaczęłam się ogólnie o wiele zdrowiej odżywiać, pić więcej wody, zmieniłam krem do twarzy i regularnie robiłam kwasy, chodziłam bez makijażu. Wiele czynników mogło się zejść w tym samym momencie, a ja akurat wybrałam nabiał, bo być może utkwił mi w pamięci, a być może sama chciałam w to wierzyć albo jeszcze coś innego.

Ostatnio kupiłam też książkę, której akurat Wam na razie nie polecam, bo jeśli nie czytana „ostrożnie”, może Wam jeszcze zrobić pranie z mózgu. Jak już przesyłka doszła, to pierwsze co widzę na okładce: „Million sprzedanych egzemplarzy”. I tu od razu włącza się kontrolka. Zapytasz: no ale czemu, czy to coś złego, że tak dobrze się sprzedała? Ależ nie, absolutnie! Tylko pomyśl sama: czy ta informacja sama w sobie oznacza, że książka jest aż taka fantastyczna i mądra? Niekoniecznie. To, że dużo osób ją kupiła, wcale nie oznacza, że ta książka jest dobra. Po prostu, dużo osób ją kupiło. I tyle.

Kochane, nie dajmy się zmanipulować. Nie mówię, żebyśmy teraz wszystko poddawali w życiu w wątpliwość, ale warto zadawać sobie pytanie: czy aby na pewno?

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam, to z całego serca polecam rewelacyjny wykład Piotra Buckiego Pseudorecepty charyzmatycznych mówców motywacyjnych wygłoszonym w ramach projektu Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS.

Jakby nie było, po jego obejrzeniu, wróciła mi wena 🙂

4 Comments

  1. Marta

    Kochana mówiąc „trochę” kolokwialnie prawda jest jak d***, każdy ma swoją 😉 zarówno wiele ze złotych myśli jak i mówcy pokazują świat ze swojej perspektywy, doświadczeń itp. to my decydujemy z czym nam po drodze i jaki światopogląd jest nam bliższy 😉 gdyby wszyscy mieli jednakowe poglądy, motywacje, poczucie estetyki i stylu świat byłby nudy. Myślenie krytyczne jest dobre, jednak analiza krytyczna danej sytuacji przez 10 osob może zaowocować zarówno 10 zbliżonymi opiniami jak i 10 zupełnie innymi. Świat jest różnorodny i przez to ciekawy 🙂

    1. simply.ewa

      Haha, uwielbiam to! 🙂 Dokładnie tak – każdy ma swoją perspektywę, swoje doświadczenia i zakres wiedzy – i dlatego dokładnie my nie możemy brać nic za prawdę absolutną, tylko zastanowić się, czy aby na pewno tak jest. No i sprawdzać pod swoim kątem, czy to ma sens czy nie.

  2. Magdalena

    Hej,
    Ten post to takie wylanie moich mysli ostatnio , serio , od lat ciagle coś sprawdzam, kontroluje, badam, podchodzę sceptycznie do większości w życiu spraw , bo tez system ( nie tylko pojedyncze jednostki ) non stop atakuje nas ludzi swoimi taktykami by namówić, przekonać, przestraszyć, nawet zdołować bo skoro nie jestes „taki „ to cos jest nie tak , nie masz tego czy owego – nie pasujesz , nie stać Cię? w kwestii zdrowia – spory o to która dieta czy sposób życia lepszy , zdrowie – dajmy lepiej spokoj – tv nie oglądam juz nie pamietam od ilu lat , bo o zgrozo 😮 radio denerwuje , uciekam od tego , bo nie mialabym szans zdobyć całkowicie własnych doświadczeń czegokolwiek z własnej woli , to własną wolność trzeba dziś pielęgnować , by nie byc podatnym na te wsYstkie trendy ! I najlepiej badać sprawdzać na własnym przykładzie wtedy jestesmy pewni i bezpieczni ze nikt nam niczego nie wciska – to takie ważne dzisiaj , świetny post Ewa , pozdrawiam i czekam na kolejny English friday 🙂 🌸😊

    1. simply.ewa

      Miło mi to słyszeć Magdalena! Jakiś czas temu pisałam o tym, o co w życiu tak naprawdę chodzi i – long story short – chodzi o to, żeby zdawać dobie sprawę (tutaj o tym pisałam). Myślenie krytyczne jest zatem kluczowe zwłaszcza w dzisiejszych czasach, aby nie dać się zmanipulować i być świadomą pewnych rzeczy. Ściskam mocno!

Dodaj komentarz