Zanim znowu zaczniesz zmieniać życie

Lato powoli dobiega końca. Naładowana słonecznie wracasz z wakacji, pełna motywacji, entuzjazmu i energii, by zacząć wprowadzać dobre zmiany w swoim życiu. Natychmiast! Już teraz! Od razu!

Lista postanowień ciągnie się, bo przecież tyle obszarów wymaga metamorfozy. Na liście same klasyki: zdrowe odżywianie, trening, nauka języka, wczesne pobudki (bo tak podobno robią ludzie sukcesu), do tego joga (bo czemu nie), odpowiednia ilość wody i snu, czytanie książek, może jeszcze nawet jakiś kurs, bo przecież nowoczesna kobieta powinna dbać o swój rozwój intelektualny. Jest konkret.

Wiadomo – to wszystko wymaga pracy. Ale to nic. Przecież rozpisujesz doskonały plan realizacji celów.

Czyli tak: trening 5-6 razy w tygodniu przynajmniej po godzinie, do tego pół godziny jogi codziennie rano, by dobrze zacząć dzień. Aha no i nauka języka – codziennie godzina wieczorem. Do tego słuchanie audycji w obcym języku w trakcie dojazdu do pracy i po pracy. Zaraz po lunchu jakieś 30-40 minut spaceru, w trakcie którego słuchasz rozwijającego podcastu (a jakże) albo kursu online. Jedzenie oczywiście musi być przygotowywane w domu, zdrowo i ciekawie, każde 5 posiłków.

Jest moc. Plan jest perfekcyjny a Tobie wydaje się, że masz wszystko pod kontrolą. Brzmi ambitnie? No raczej. Do zrobienia? A jakże!

I co? Nadchodzi pierwszy dzień a plan… Plan nie wychodzi 🙁

Jak to? Przecież był perfekcyjny! A tu klapa. Lipa w proszku.

Znasz to kochana? Czy mowa tylko o mnie? 🙂

(R)ewolucja

Pierwsze pytanie, które pewnie sobie zadajesz to – co jednak było nie tak z Twoim planem. A tu, moja kochana, nie w planie jest problem. Problem jest w warunkach. Zastanów się: z jakiego miejsca startujesz? Jak duża jest ta zmiana? Drastyczna! Zauważ jak wielu aspektów Twojego życia dotyczy. Zdrowie, aktywność fizyczna, rozwój – Twój organizm potrzebowałby ogromnych pokładów energii, żeby się z tym wszystkim móc uporać. A Ty przecież wcześniej przez kilka miesięcy (albo i dłużej) nie ćwiczyłaś. Do tej pory wypijałaś szklankę wody lub dwie w ciągu dnia, tymczasem teraz, od razu, chcesz 2 litry. Jeśli codziennie głównie jadałaś na mieście, jak zamierzasz nagle zrewolucjonizować swój tryb i wszystkie posiłki przygotowywać od podstaw w domu?

Myślisz: przecież mówią nam YOU CAN DO ANYTHING. Mogę wszystko. Co jest więc ze mną nie tak, że mi nie wyszło? A tu nie w Tobie jest problem tylko w Twoim zrozumieniu: owszem możesz cokolwiek (anything), ALE nie wszystko (everything) na raz.

My natomiast chcemy rewolucji. Natychmiastowych rezultatów. Przewrotu albo działania magicznej różdżki (dziś jest cellulit, a jutro go nie ma).

Kiedy jesteśmy pełne motywacji do działania, bardzo często chcemy zmienić wszystko od razu. Chcemy jak najszybciej zobaczyć efekty. Bierzemy na siebie więcej niż możemy na daną chwilę ogarnąć. Bo mało wydaje nam się nieambitnie.

Jak to: ćwiczyć tylko raz w tygodniu? Ja muszę od razu 6 razy, tak jak Ewa Chodakowska, min. 40 minut dziennie.
Tylko 5 minut na poranną jogę? Jaki to ma wogóle sens?

Ano ma.

Pomyśl sama. Jeśli nie masz czasu na pół godziny ćwiczeń, ale masz na 5 minut to czy nie lepiej wykorzystać ten czas (nawet jeśli jest krótki) niż nie zrobić NIC?  Ja wiem, że wydaje Ci się, że 5 minut to mało. Że się nie liczy. I może faktycznie sześciopaka tak nie wypracujesz, ale osiągniesz coś bardziej wartościowego: wyrobisz w sobie dobry nawyk.

Think big, act small – mówi jedna z moich ulubionych książek The One Thing (Jedna Rzecz).

Chcesz spróbować? Zamiast ćwiczeń 6 razy w tygodniu, zacznij może od jednego razu. Z czasem na pewno będziesz ćwiczyć więcej, ale wymagaj od siebie na początku tylko jednego razu w tygodniu. Zamiast skupiać się na wypiciu 2 litrów, skup się na tym, żeby zacząć dzień od 1 szklanki wody z cytryną. Tylko tyle. Wygospodaruj tylko 20 minut do nauki języka. Powoli zaczniesz widzieć efekty.

Start small. Zacznij powoli. Wybierz jeden cel i małymi krokami zacznij go realizować. Długotrwałe nawyki wymagają ewolucji, nie rewolucji. Buduj je stopniowo, ale systematycznie i konsekwentnie.

Nikt nie przebiegł maratonu od razu.

Pamiętaj: nie ważne jak małymi krokami się poruszasz. Ważne, że z każdym krokiem idziesz do przodu. I zostawiasz za sobą tych, którzy stoją w miejscu.

***
Jaką małą zmianę chcesz wprowadzić dziś w Twoim życiu, żeby stała się Twoim dobrym nawykiem?

 

Dodaj komentarz