5 zwrotów, których powinnaś unikać

Kilka tygodni temu wspomniałam Ci o moich wczesnych próbach praktykowania afirmacji.  Być może pamiętasz, że afirmacje to po prostu Twoje myśli lub słowa, które często powtarzasz, na zasadzie medytacji  autosugestii. Afirmacje mogą być pozytywne i programować Twój umysł w kierunku osiągania Twoich celów. Czasami jednak możesz zupełnie nie zdawać sobie sprawy z negatywnych afirmacji, które praktykujesz kilka lub nawet kilkadziesiąt razy dziennie.

Oto moja subiektywna lista zwrotów, które spowalniają lub nawet całkowicie blokują nasz rozwój. Sprawdź, które z nich używasz i postaraj się wyeliminować je już dziś.

Nie mam czasu

Tak często to powtarzamy, że poniekąd zupełnie w to uwierzyłyśmy. Być może ktoś oferuje Ci wspólny wypad do kina, spotkanie przy kawie albo wspólne zajęcia fitness. Niech zgadnę – nie możesz, bo nie masz czasu? „Nie dam rady się urwać z pracy” / „Muszę się zająć dziećmi” / „Jestem taka zabiegana, nie mam czasu”.

Tymczasem – Ty masz czas. Każda z nas ma czas. I w tym przypadku jesteśmy sobie zupełnie równe – mamy go tyle samo. Ale to, czym się różnimy to nasze PRIORYTETY. Być może praca jest dla Ciebie ważniejsza niż rozrywka. Być może (świadomie lub nieświadomie) przedkładasz nowy sezon House of Cards na Netflixie ponad wizytę na siłowni. Można tu debatować czy to dobra decyzja czy nie, ale hej – nikomu nic do tego. To jest Twoje życie i to są Twoje priorytety. To jest Twój czas. Masz prawo spędzać go tak jak chcesz.

Zamiast więc następnym razem powiedzieć, że „nie masz czasu”, przypomnij sobie, że czas masz. Tylko wybierasz spędzić go na czymś innym.

Nie wypada 

Nie wypada. Nie pasuje. Co ludzie powiedzą? Przejmowanie się tym, co na nasz temat pomyśli lub powie ktoś inny to chyba największy czynnik, który blokuje nasze działania. „Chciałabym zacząć ćwiczyć, ale jak ktoś zobaczy mnie w stroju sportowym na siłowni, to co on sobie o mnie pomyśli” / „Chciałabym założyć tą kolorową bluzkę, ale czy to wypada?” / „Nie pasuje, żebyś dzwoniła do niej i prosiła o pomoc. Co ona sobie o Tobie pomyśli?”. Takich przykładów jest wiele. Praktycznie za każdym razem, kiedy chcemy podjąć jakieś działanie, zastanawiamy się tylko, czy czasem ktoś nas nie wyśmieje, nie pomyśli sobie czegoś na nasz temat, nie obleje nas hejtem. Ale jakie to ma tak naprawdę znaczenie? Przecież nikt inny nie żyje Twoim życiem. Tylko Ty. Owszem, warto jest otaczać się ludźmi, którzy nas uskrzydlają, wpierają i konstruktywnie krytykują, byśmy mogły stawać się coraz lepsze. Warto liczyć się z ich zdaniem. Ale to nie oni są zazwyczaj tymi „ludźmi”, którzy mieliby coś „powiedzieć”. A to o dziwo nimi (bliżej niesprecyzowaną grupą społeczną) tak bardzo się przejmujemy. Że sąsiadka źle spojrzy, że ktoś doda niemiły komentarz, że będą o nas „gadać”. I wiesz co: niech gadają! Nie mamy władzy nad innymi ludźmi, pogódź się więc z tym, że bez względu na to co robisz (lub czego nie robisz) oni i tak będą gadać. A Ty działaj mimo wszystko! Bo to jest Twój cenny i jedyny czas! I nie chcesz przecież, żeby jacyś „ludzie” pozbawili Ci, tego co w nim najpiękniejsze.

Trzeba było

To działa w dwie strony” możesz to mówić albo do samej siebie albo do drugiej osoby. Ile razy to powtarzasz? „Trzeba było wziąć parasolkę” / „Trzeba było zadzwonić wcześniej” / „Trzeba było nie jeść (nie pić) tyle” / „Trzeba było nie wychodzić za niego” / „Trzeba było tego nie kupować”. Litania „trzebabyło” ciągnie się i ciągnie i jest najbardziej irytująca.

OK, teraz już wiesz, więc łatwo Ci mówić. Ale kiedy podejmowałaś pewną decyzję widocznie nie miałaś wtedy albo wystarczającej wiedzy, albo potrzebnego doświadczenia. Po co zatem tracić całą energię obwiniając się o coś, co już się stało, minęło i czego nie możesz zmienić? Zamiast zamęczać się tym co „trzeba było” zrobić, pomyśl jaką lekcję możesz z tego dla siebie wyciągnąć i co zrobisz inaczej, lepiej w przyszłości. Zamiast mówić „trzeba było”, powiedz po prostu: Następnym razem zrobię to inaczej. Nie możesz zmienić przeszłości, ale możesz stworzyć przyszłość.

Też bym tak chciała

Widzisz Ewę Chodakowską na zdjęciach i myślisz sobie – „ale ona ma świetną figurę, też bym tak chciała”. Spoglądasz na profile Kamili Rowińskiej albo Oli Budzyńskiej (Pani Swojego Czasu) i rozmyślasz, „Jejku, ale bym chciała tak ja one”. Na Facebooku koleżanka chwali się nowym autem: „Ale tej to dobrze” – myślisz. Ktoś inny spędza kolejne wakacje w Hiszpanii albo na Malediwach: „Ale im zazdroszczę, ja też bym tak chciała”.

Też bym tak chciała… Pojechać do innego kraju, zmienić pracę, być może zamieszkać za granicą, zmienić samochód, zacząć ćwiczyć, przeczytać tą czy tamtą książkę.

OK, no fajnie, że byś tak chciała. Tylko pytanie do Ciebie: co w tym kierunku robisz? Bo jeśli nic, to czy Ty tak naprawdę tego chcesz? Really? Może całkowicie nie zdajesz sobie sprawy z własnej sprawczości. Z tego, że przecież możesz wziąć sprawy w swoje ręce. Myślisz, że jeśli wypowiesz te magiczne słowa ‚Też bym tak chciała”, to nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Twoje życzenie się spełni?

Jeśli naprawdę czegoś chcesz, to możesz to mieć. Tylko musisz zapłacić za to odpowiednią cenę. Chcesz te wakacje nad morzem? Zacznij od rozplanowania budżetu. Chcesz taką figurę? Zacznij się ruszać! Zainwestuj czas, swoją energię i często pieniądze, by zrealizować to, co Ty też „byś chciała”. Ale zastanów się najpierw, czy to jest to co tak naprawdę byś chciała. Nie możesz mieć w życiu wszystkiego. Ale jesteś w stanie mieć to co jest Twoim priorytetem.

Teraz to już za późno

Masz 30 albo 40 lat i to czym dotychczas się zajmowałaś, już nie przynosi Ci satysfakcji. Często powtarzasz, że gdybyś znowu miała 20 lat to podjęłabyś inną decyzję. Wybrała inny kierunek studiów, inną ścieżkę kariery, inne miasto. Gdybyś była młodsza, zmieniłabyś pracę, przekwalifikowała się, zainwestowała w siebie, ale teraz? Teraz to już się nie opłaca. Już za późno. Nie ma sensu zaczynać wszystkiego od początku. Trudno, tak już jest.

Ale pomyśl: czy aby na pewno jest już za późno? Wolisz stać w miejscu i pozwolić by świat Ci przegonił? Czy chcesz zrobić choć milimetr postępu w stronę tego, na czym Ci zależy? Małymi krokami, stopniowo, możesz zajść gdzie tylko sobie zapragniesz. „Już za późno” to tylko wymówka, za której zasłoną się chowasz, by nie musieć działać.

Od Kamili Rowińskiej nauczyłam się patrzeć na swoje życie w perspektywie długoterminowej. Planuję na najbliższych 10 lat. Owszem odpowiedź na zmianę jest ważniejsza niż kurczowe trzymanie się planu, ale potrzebujesz ogólnego zarysu tego do czego dążysz. Gdybym myślała tylko w kategoriach najbliższych 3 lat, to nic tak naprawdę już by mi się „nie opłacało” poza ulepszaniem się w tym co robię. Ale co jeśli chciałabym robić coś innego? Jeśli myślisz o swoim życiu w perspektywie najbliższego roku, to przekwalifikowanie się i powrót na dwu czy trzyletnie studia nie brzmi kusząco. Ale jeśli zastanowisz się, ile taka zmiana może dać Ci na przestrzeni następnych 5-10-15 lat, ba – na przestrzeni całego Twojego życia – to czy nie jest to opłacalna inwestycja? Nie od razu przecież Kraków zbudowano. Nikt nie przebiegł maratonu od razu. Na zmianę nigdy nie jest za późno.

***

Takich zwrotów jak te jest więcej. I bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo negatywnie samo ich wypowiadanie może na nas wpływać. Jak bardzo nas blokować. Albo dawać wygodną wymówkę do zaprzestania jakichkolwiek starań.

Jakie zwroty Ty dodałabyś jeszcze do tej listy? Jakie inne negatywne afirmacje mogą blokować nasz rozwój? Który zwrot z tych powyżej jest Twoją największą zmorą? Być może z którymś się nie zgadzasz? Podziel się swoimi odczuciami w komentarzu poniżej.

Dodaj komentarz